2. Początki

Był piękny słoneczny dzień. Dzień, w którym jechałem z Holandii do Polski na wymarzony urlop. W końcu. Po czterech miesiącach pracy, należy się. Wyjechałem jeden dzień przed planowanym urlopem, chciałem zrobić niespodziankę dla moich „przyjaciół”. Nie mogłem się doczekać kiedy pojadę z nimi i się zabawimy. W głowie miałem tylko imprezę, nie myślałem o tym żeby odwiedzić siostrę czy zajechać do ojca. Przyjaciele byli dla mnie najważniejści – co się później okaże, nie potrzebnie się starałem w jaki kolwiek sposób. Jechałem dość długo może z szesnaście a może i osiemnaście godzin. Bus był mały i niewygodny ale w drodze, już w Polsce za granicą zajechaliśmy na obiad. W końcu polski pożądny posiłek. Tak! A nie jakieś holenderskie gotowce odgrzewane w mikrofali lub piekarniku.

Przyjechałem przed godziną 18:00 już do Lublina, do domu. Mieszkałem na drugim piętrze i trochę było ciężko wnieść to wszystko na górę samemu. Jak to z Holandii miałem kilka torb i plecak. Ale dałem radę! W końcu jestem mężczyzną. Nie rozpakowując się, poszedłem do sklepu po zakupy. Zakupy typu alkohol, bo nic innego nie było mi potrzebne w tamtym momencie. Po powrocie do domu zamówiłem sobie jedynie kebaba na dowóz. Zjadłem i zadzwoniłem do znajomych. Umówiłem się ze znajomymi tzw. przyjaciółmi na wieczór, na małą imprezkę. Oczywiście że przyszli bo jakby inaczej, alkohol gratis! Hallo alkohol! Zapraszam! A tak już bez żartów. Lubię swoich przyjaciół, ale nie do końca zachowują się tak jak powinni. Niestety byłem ślepy, a w Zakładzie Karnym zrozumiałem parę rzeczy ale o tym później. Dobrze się bawiliśmy tego dnia. Było nie dużo alkoholu, tylko dwie butelki whisky i dobre wino dla Kasi. Kasia jest moją przyjaciółką od paru lat. Poznaliśmy się na Juwenaliach i się zakolegowaliśmy. Mieliśmy i dalej mamy wspólnych znajomych. Jest ładną dziewczyną no i starałem się o nią. Ale to już temat na osobny wpis. Tego wieczoru dziewczyny rozeszły się dość szybko. Nie było mnie w Polsce cztery miesiące i myślałem, że mogliby posiedzieć dłużej bo się nie widzieliśmy. Myliłem się. Ich decyzja… Nic już na to nie poradzę.

3 myśli na temat “2. Początki

Odpowiedz na Viola - My British Journey Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s