3. Zaczynają się schody..

Będąc w Holandii, a dokładniej w Niemczech bo w Niemczech mieszkałem, a pracowałem w Holandii blisko granicy. Zadzwoniła do mnie siostra. Dowiedziałem się od niej, że od jakiegoś czasu jestem poszukiwany przez policję. Zdrętwiałem. Nie wiedziałem co powiedzieć. Wiedziałem o co chodzi ale nie chciałem nikomu tego zdradzać. Jestem człowiekiem, który radzi sobie sam ze swoimi problemami. I w tym przypadku też tak chciałem. Nie lubię pożyczać niczego, czy to pieniędzy czy czegokolwiek innego. Wolałem zostać sam ze swoim problemem. Siostra podała mi numer telefonu do policjanta, który prowadził moją sprawę, żebym pilnie się z nim skontaktował.

Po kilku tygodniach zadzwoniłem do policjanta od poszukiwań. Tak byłem poszukiwany. Na początku bez listu gończego, aż w końcu z braku kontaktu wystawili za mną list gończy (krajowy). Umówiłem się z policjantem na konkretną datę oraz godzinę. Zbliżał się okres urlopowy. Planowałem przyjechać do Polski na dwa tygodnie. Wyjechać ze znajomymi nad jeziorko na tydzień i odpocząć od pracy i warunków panujących w Holandii. Oczywiście od jedzenia również.

Umówiłem się z nim na 12 lipca na godzinę 11:00. Do Polski przyjechałem dwa dni wcześniej. Tak jak pisałem: zabalowałem. Oczywiście przed pojechaniem na komisariat bardzo się stresowałem i wiedziałem, że mogą być z tego jakieś większe problemy. Nie chciałem wtedy zostać sam, mimo że nikomu nie mówiłem o tym wczesniej. Tego dnia – to był piątek, zmierzałem ku sprawiedliwości. Poprosiłem moją przyjaciółkę żeby pojechała ze mną. Wtedy jej wszystko opowiedziałem. Pamiętam jej minę. Zbladła. Zadzwoniłem jeszcze do siostry żeby przyjechała i mi towarzyszyła. Pojechaliśmy…

W drodze na komisariat policji śmialiśmy się z przyjaciółką, że to tylko bzdety i jeszcze będziemy się z tego w przyszłości śmiali. Planowaliśmy tego dnia iść na imprezę. Że po wszystkim wrócimy do Lublina, ładnie się ubierzemy i pójdziemy do jednego z lubelskich klubów aby opić jakże pięknie rozpoczynający się urlop… Ale w myślach cały czas byłem przekonany, że tam zostanę. Tak się stało.

2 myśli na temat “3. Zaczynają się schody..

  1. WOW! Już wciągnęłam się w Twoją historię! Po pierwsze, bardzo dobrze piszesz (jestem copywriterką, robię to zawodowo i wiem, co mówię). Po drugie, nie wiem jak potoczy się Twoja historia, ale przelanie tego, co się u Ciebie dzieje/działo na bloga to super pomysł. Może pomóc innym, z pewnością zadziała jak dobra życiowa samoterapia. Co tu dużo mówić, dodaję do ulubionych. Będę śledzić. Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Przeczytałam już kolejne wpisy. Jestem zaintrygowana.
    Ze strony formalnej – czasem pojawiają się u Ciebie drobne błędy. Polecam każdy wpis przed wrzuceniem na stronę sprawdzić w jednym z dostępnych w sieci narzędzi np. https://languagetool.org/. Sama go używam, mimo tego, iż bardzo dużo piszę dla swoich Klientów.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s