5. Odwiedziny

Pewnego dnia, siedząc w swojej jeszcze firmie, przeglądałem Internet. Akurat tego dnia nie miałem za dużo pracy. Więc siedziałem, przeglądałem nowinki technologiczne, odbierałem telefony. Przyszedł pewien gość. Pytał się o ceny kart graficznych. Coś mi już zabłysło. Pytał się, jakie są najlepsze do tzw. koparek kryptowalut. Wiedziałem, że to jeden z nich. Czy się bałem? Miałem przeczucie, że zaraz tu wparuje kilku gości i mnie oklepią. Pytał o różne szczegóły z koparkami. Dowiedział się,  co chciał, podziękował i wyszedł. Za drzwiami słyszałem jakieś głosy. Wiedziałem już, że jest ich kilku. Byłem zdenerwowany. Za parę minut weszli we trójkę.

Grozili mi, że zaraz wezwą policję albo mnie pobiją. Ja się wymigiwałem. A to przelew poszedł, a to nie wiem o co chodzi. Powiedziałem im, że kasę mam w domu. Niestety nie puścili mnie. Musiałem iść z nimi do mojego domu. Nie miałem żadnego planu. Po prostu grałem na zwłokę. Weszliśmy do domu i zaczęliśmy rozmawiać. Próbowałem ich jakoś ugadać, że kasa będzie do końca tygodnia. Wszystko szło na marne. Jeden do drugiego mówili, żeby wzięli telewizor, ale nie był on dużo wart. Może jakieś paręset złotych. Miałem dużo znajomości, którzy mieli kasę. Miałem nadzieję, że mi pożyczą ,a ja im będę oddawał w ratach. Dzwoniłem tu i tam. Niestety klapa. Oni mieli dość. Już chcieli dzwonić po policję i mnie skopać. Przypominam ,ich było trzech. Z moim znajomym, który okazało się, że nie miał pieniędzy, wpadliśmy na pomysł. Żeby po prostu podpisać umowę, która miałaby zobowiązywać do tego, żeby to spłacić wszystko. Poszliśmy do mojego ojca. Byłem zdesperowany i nie wiedziałem co robić. W trakcie dzwoniłem do innych znajomych z kasą. Niestety dalej nic. Zaprosiłem do siebie kolegę, któremu wszystko opowiedziałem. Był świadkiem tego wszystkiego i podpisał dokument.

Mój ojciec załagodził sprawę i podpisaliśmy umowę. Sporządzili Ci, co przyjechali z drugiego końca Polski. Znali się podobno na tym i mieli swoich prawników. Dobrych prawników. Wszyscy podpisaliśmy umowę, która mówiła, że do końca tygodnia mam wszystko przelać, inaczej sprawa trafi na policję i do sądu. Podpisali wszyscy obecni. Trójka gości, mój ojciec, ja i kolega. Obiecałem im że ureguluję wszystko. Nie miałem już tych pieniędzy. Oczywiście wydałem już wszystko. Oszukałem ich drugi raz. Wszyscy się pożegnaliśmy i podaliśmy sobie dłonie. Uff pojechali.

10 myśli na temat “5. Odwiedziny

Odpowiedz na Kasia Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s